Projektując to wnętrze, stanęłam przed wyzwaniem, które dziś dotyczy wielu z nas: jak na ograniczonej przestrzeni stworzyć pełnowymiarową strefę dzienną, nie rezygnując z komfortowego, odizolowanego miejsca do pracy zdalnej? Odpowiedzią okazał się otwarty układ z przemyślanym strefowaniem i szklanymi podziałami. Zapraszam Cię na spacer po mieszkaniu, w którym funkcjonalność spotyka się z ponadczasowym designem.
Odpowiedzią okazał się otwarty układ z przemyślanym strefowaniem i szklanymi podziałami. Zapraszam Cię na spacer po mieszkaniu, w którym funkcjonalność spotyka się z ponadczasowym designem.
DETALE MAJĄ ZNACZENIE
Projektowanie tego mieszkania rozpoczęłam od dokładnego zrozumienia potrzeb moich inwestorów – młodych, aktywnych zawodowo ludzi, dla których dom jest jednocześnie oazą spokoju i miejscem intensywnej pracy. Głównym założeniem było stworzenie wnętrza jasnego, oddychającego, ale posiadającego wyraźny, nowoczesny charakter.
Sercem apartamentu jest otwarta strefa dzienna, w której płynnie przenikają się funkcje wypoczynkowe, jadalniane i kuchenne. Zdecydowałam się na jasną, dębową podłogę, która stanowi ciepłą, uniwersalną bazę dla całej aranżacji. Aby uniknąć efektu chłodu, ściany utrzymane są w złamanej bieli, a centralny punkt salonu zajmuje obszerny, niezwykle wygodny narożnik w odcieniach ciepłego beżu (greige).
Zależało mi, aby komunikacja w tej przestrzeni była jak najbardziej swobodna, dlatego postawiłam na okrągły, drewniany stół. Zmiękcza on geometryczne linie zabudowy i naturalnie zaprasza do wspólnych posiłków, nie blokując ciągów komunikacyjnych.
Kuchnia to ukłon w stronę minimalistycznej elegancji. Gładkie, białe fronty połączyłam z elementami w dekorze drewna, co optycznie powiększa przestrzeń.
Aby przełamać tę łagodność i nadać wnętrzu rytm, wprowadziłam mocne, czarne akcenty – matową lodówkę, piekarnik, ramy krzeseł, a także nowoczesne oprawy oświetleniowe, takie jak szynoprzewody na suficie i minimalistyczna lampa wisząca nad stołem.
Prawdziwym „game changerem” w tym projekcie jest jednak sposób, w jaki wydzieliłam strefę home office. Zamiast budować ślepe ściany z karton-gipsu, które zabrałyby cenne światło dzienne i optycznie pomniejszyły salon, zaprojektowałam konstrukcję ze szkła ujętego w czarne, loftowe szprosy, dopełnioną pionowymi drewnianymi lamelami.
Dzięki temu zabiegowi gabinet stał się integralną, ale jednak akustycznie i mentalnie odseparowaną częścią mieszkania. Przeszklenie pozwala naturalnemu światłu docierać do każdego zakamarka, a osoba pracująca przy biurku nie czuje się zamknięta w ciasnym pudełku. To rozwiązanie idealnie odpowiada na psychologiczne potrzeby osób pracujących z domu – ułatwia koncentrację, a po skończonej pracy pozwala po prostu zamknąć drzwi i „wyjść z biura”.
Zupełnie inną energię wprowadziłam w strefie prywatnej. Sypialnia z założenia ma służyć regeneracji, dlatego celowo odeszłam tu od dominującej w salonie bieli. Ścianę za tapicerowanym łóżkiem pomalowałam na głęboki, antracytowy odcień.
Ten zabieg, wbrew obawom wielu inwestorów, nie przytłacza, lecz tworzy przytulny, otulający klimat, sprzyjający wyciszeniu i głębokiemu snowi. Drewniane lamele pojawiające się z boku ściany nawiązują do motywu z salonu, zachowując spójność całego projektu.
W łazience postawiłam na domowe SPA. Wykorzystałam wielkoformatowe płytki o strukturze jasnego kamienia oraz te imitujące naturalne drewno. Taki duet materiałów zawsze gwarantuje ponadczasowy, elegancki efekt.
Przestrzeń prysznicowa typu walk-in z transparentnym szkłem nie dzieli małego pomieszczenia. Całość dopełnia czarna, matowa armatura oraz precyzyjnie zaprojektowana zabudowa stolarska pod wymiar, która dyskretnie ukrywa pralkę i zapewnia mnóstwo miejsca do przechowywania, dzięki czemu w łazience zawsze panuje wizualny porządek.
Kluczem do sukcesu tego projektu była konsekwencja. Użycie powtarzających się materiałów – dębowego drewna, bieli, antracytu i czarnych detali – na całej powierzchni mieszkania sprawia, że przestrzeń jest harmonijna, spójna i po prostu bardzo przyjemna do życia.
Okiem Eksperta
Projektując strefę do pracy w salonie, inwestorzy najczęściej stają przed trudnym dylematem: pracować przy stole w jadalni, czy budować ścianki z karton-gipsu, które zabiorą cenne światło dzienne i optycznie pomniejszą wnętrze? W tym projekcie rozwiązaliśmy ten problem za pomocą transparentnej zabudowy. Po pierwsze, szkło ujęte w loftowe ramy fizycznie i akustycznie odgradza biurko, odcinając odgłosy z salonu, ale jednocześnie pozwala na swobodny przepływ światła przez całe mieszkanie. Po drugie, zastosowaliśmy trik z pionowymi, drewnianymi lamelami. Pełnią one funkcję sprytnego kamuflażu – dają pracującej osobie poczucie intymności, a z perspektywy kanapy subtelnie przysłaniają monitory i sprzęt biurowy. Kluczem do sukcesu w przypadku takich zamkniętych, szklanych „kubików” jest jednak technika: pamiętaj, aby na etapie projektu instalacji zawsze zaplanować w ich wnętrzu niezależną wentylację lub nawiew klimatyzacji!

Moją naczelną zasadą w MGArchitekci jest projektowanie wnętrz, które nie starzeją się po jednym sezonie. W tym mieszkaniu postawiłam na sprawdzoną bazę kolorystyczną (biel i drewno), w którą wplotłam wyraziste, czarne detale. Koncepcja opierała się na płynnym przenikaniu się stref, przy jednoczesnym wyraźnym zarysowaniu granic między pracą a odpoczynkiem za pomocą ażurowych i szklanych podziałów.

Piękne wnętrze musi być przede wszystkim wygodne. W każdym pomieszczeniu zadbałam o odpowiednie ciągi komunikacyjne. Okrągły stół w jadalni ułatwia poruszanie się po otwartej strefie dziennej, a podniesiona do rangi sztuki ukryta zabudowa stolarska (m.in. w łazience z pralką) pozwala utrzymać nieskazitelny porządek na co dzień. Każdy centymetr kwadratowy został tu zaplanowany z myślą o ergonomii.

To właśnie detale decydują o ostatecznym charakterze wnętrza. Zastosowanie loftowych szprosów, drewnianych lameli w sypialni oraz konsekwentnie dobranej czarnej armatury i opraw oświetleniowych, nadaje mieszkaniu wyrafinowanego smaku. Oświetlenie zaprojektowałam warstwowo – od mocnego, technicznego światła do pracy, po nastrojowe punkty budujące klimat wieczorem.